Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Prezentacja przed meczem – od lewej: bokserzy Weseler BC, sędziowie i goście z Wisły Kraków. 						    zdj. Robert WIdera

Stronniczy sędzia zepsuł atmosferę

Po meczu bokserskim w Wesel

W hali sportowej na terenie największego kempingu Europy w Wesel, na wyspie Grav-Insel odbył się 4 czerwca polsko-niemiecki mecz bokserski. Inicjatorem i pomysłodawcą jest Piotr Niemczyk, działacz sportowy i międzynarodowy sędzia bokserski, działający już od 30 lat. Ostatnio sędziował Mistrzostwa Polski we Wrocławiu i Mistrzostwa Europy w Szczecinie. Tym razem w Wesel rywalizowali ze sobą bokserzy z amatorskich drużyn Wisły Kraków i Weseler BC – w dziesięciu kategoriach wagowych.

Polską ekipę reprezentowali zawodnicy w przedziale wiekowym od 15 do 27 lat. Drużynę niemiecką reprezentowali ich rówieśnicy z różnych krajów, w tym nawet dwóch pięściarzy pochodzenia niemieckiego. Była także jedna walka kobiet, wygrana przez Polkę Patrycję Nalepę.

Prezes Krakowskiego Towarzystwa Sportowego, kierownik sekcji bokserskiej Czesław Meus, zapytany kim są jego podopieczni, odpowiedział:
– To inteligentni, wykształceni i kształcący się ludzie. To uczniowie, studenci, pracownicy firm informatycznych, a nawet żołnierz zawodowy. Nie pochodzą z jakichś specyficznych trudnych środowisk. To ludzie z ogromną pasją.

Piotr Gzosynka (z lewej) prowadził w walce z Asrabem Tschataevem, ale sędzia zdyskwalifikował go za rzekomo niesportowe zachowanie.  					zdj. Robert Widera

Może właśnie dlatego wybrali boks, wymagający ogromnej pracy i dyscypliny. Tym bardziej, jeśli jest to sport amatorski, w którym za walki zawodnicy nie dostają pieniędzy. Boks to ogromna praca. Rywalizacja. Pokonywanie słabości własnego organizmu – fizycznych i psychicznych. To dyscypilna i ćwiczenie kondycji. I chyba to, co najważniejsze w każdym sporcie – pasja. Nie ma tu miejsca na bijatyki, nienawiść, przemoc. W każdej dyscyplinie, a szczególnie w boksie liczy się walka fair-play.

– Tacy są moi zawodnicy. To ludzie z pasją. Pracowici, opanowani, skupieni przed walkami. Niektórzy z nich, jak Mateusz Kostecki, czy Piotr Gzosynka to ogromne talenty. Jest w nich prawdziwa wola walki i sportowy duch – mówił Czesław Meus.
W takim właśnie duchu i przyjaznej atmosferze rozpoczął się turniej. Najpierw w najniższej kategorii wagowej i wiekowej w rundach trzy razy po dwie minuty.

Jedyną walkę kobiet wygrała zawodniczka Wisły Kraków – Patrycja Nalepa (z lewej), która pokonała Stefanie Tubach. 	zdj. Robert Widera

Zawodnicy obu drużyn zdyscyplinowani i skupieni rozpoczęli pierwsze walki – na dobrym poziomie i z bardzo dobrą sportową postawą. Kibice zgromadzeni w hali oglądali dobre sportowe widowisko do czasu, aż pojawiły sie pierwsze zdumiewające werdykty sędziego ringowego. Przyjmowali je przeciągłymi gwizdami – tak polska, jak i niemiecka ekipa i publiczność.

Już po drugiej, remisowej walce zawodnicy obu drużyn sprawiali wrażenie coraz bardziej podenerwowanych werdyktami. Szmery wśród publiczności podgrzewały jeszcze bardziej gorącą już i niezdrową atmosferę. Tendencyjność niemieckiego sędziego ringowego na rzecz drużyny niemieckiej zauważyli także kibice niemieccy. Kilku z nich zapytanych o opinię zgodnie stwierdziło stronniczność niemieckiego arbitra. Te uprzedzenia zauważyli także sędziwie punktowi. Po ostatniej walce wygranej przez zawodnika drużyny niemieckiej przez dyskfalifikację polskiego pięściarza wybuchła prawdziwa awantura wśród sędziów, która o mały włos nie zakończyłaby się na ringu.

W takim nastroju i nieprzyjemnej atmosferze zakończył się turniej, który dzięki młodym pasjonatom boksu zapowiadał się na wspaniałe widowisko pięściarskie.

Niestety prawdziwy sport znowu przegrał.

Zawodnicy polskiej drużyny wychodzili z hali ze spuszczonymi głowami, wściekli i zarazem smutni z powodu niesprawiedliwych werdyktów. Wątpliwe decyzje sędziego ringowego spowodowały ponowne ich rozpatrzenie i przeanalizowanie. Po burzliwej dyskusji komisja sędziowska zmieniła wynik meczu na 11:9 dla polskiej drużyny.

Lucyna Bystrońska