Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 

Jak żeś jest zmierzły i boli cie łeb, to włączej wartko śląskie radyjko (ale ino jak mosz w doma internet)

Po naszymu, czyli po śląsku

Śląskie radia internetowe powstały w ostatnich latach jak grzyby po deszczu. Podobnie jest z biesiadami i zabawami śląskimi organizowanymi w Niemczech. Jest to odpowiedź na coraz większe zainteresowanie Ślązaków mieszkających w Niemczech piosenką śląską i biesiadną, śląskimi kabaretami, zabawami i gwarą. To chęć powrotu do tradycji i poszukiwanie własnych korzeni. To wspomnienie beztroskich chwil, kiedy w niedzielne popołudnie, po kościele i obiedzie zbierali się wszyscy na placu familoka i śpiewali przy dźwiękach podwórkowej kapeli. Kobiety piekły kołocze, chłopy grali w skata, a czasami przy rytmicznych dźwiękach podrywali się wszyscy do tańca. W familokach było zawsze gwarno, biesiadnie i wesoło. Później wszystko ucichło.

W latach 80. wielu Ślązaków wyemigrowało do Niemiec. Tutaj ujrzeli nowy świat. Przepych i luksus, który dotąd znali jedynie z fotografii i listów przesyłanych przez ujka albo ciotka z Rajchu. Po przyjeździe rozpoczęła się trudna walka o zaakceptowanie w nowym środowisku i rzeczywistości. Przez pracowitość wielu Ślązaków szybko zdobyło uznanie kierownictwa nowego zakładu pracy. Mówili już coraz lepiej po niemiecku, wyjeżdżali na urlopy do egzotycznych krajów, kupowali nowe samochody, mieszkania, a nawet domy. Pozostała w nich jednak głęboka pamięć i szacunek do ziemi, którą zostawili.

Jednak po kilkunastu latach upajania się tym dobrobytem, uznali że ich prawdziwy Heimat jest tam, gdzie groby ojców. Nie chcą tam wracać, gdyż jednak tutaj znajdują większe poczucie bezpieczeństwa, a poza tym tutaj są ich dzieci, które całkowicie wrosły w niemieckie środowisko. Zaczęli więc na nowo odkrywać śląską gwarę, kuchnię i tradycję. Mają na to czas, gdyż ugruntowali swoją pozycję zawodową albo są już na rencie. Na pewno wpływ na to miało również wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i powstanie Telewizji Silesia. Dzięki temu często ci, którzy kiedyś mówili na ulicach cichaczem po polsku, teraz mówią już głośniej – po śląsku. Coraz bardziej też rozwijał się wirtualny świat.

Na taki grunt trafili twórcy śląskich rozgłośni internetowych. Pierwsze śląskie radia internetowe na terenie Niemiec powstawały w 2007 roku. Do pionierów zaliczyć można slaskieradio.com, którego założycielami są Michał i Justine z Hildesheim. Stworzyli radio, żeby promować śląską kulturę i muzykę w Niemczech. Dzięki powszechności internetu szybko zyskali słuchaczy i prezenterów również w Polsce, Holandii, Szwecji, Ameryce, Australii i wszędzie tam, gdzie osiedlili się Ślązacy. Slaskieradio.com szybko dorobiło się wiernych słuchaczy oraz licznych prezenterów. Chce łączyć Ślązaków rozproszonych po całym świecie w jedną wielką rodzinę.

Słuchacze stacji slaskieradio.com mogą usłyszeć wiadomości z rodzinnych stron, posłuchać mszy odprawianej przez ks. Jana Matle z drewnianego kościółka św. Trójcy w Koszęcinie, ale przede wszystkim posłuchać śląskich i niemieckich szlagierów biesiadnych, które w 90 procentach wypełniają czas antenowy.

Radio internetowe nie zdobyłoby popularności bez funkcji interakcji. Niemal wszystkie więc mają czat, na którym słuchacze prowadzą ożywione dyskusje, a jakże... po śląsku. Jest też możliwość porozmawiania „na żywo” z prezenterem. Popularne jest również przekazywanie życzeń, z czego liczni słuchacze korzystają. Kilka razy w roku organizowane są imprezy okolicznościowe: majówki, zabawy karnawałowe, Sylwester, biesiady, grill-party. Słuchacze mogą wówczas porozmawiać ze sobą i z prezenterami, posłuchać na żywo swoich ulubionych wykonawców, a nawet z nimi porozmawiać, zatańczyć i sfotografować się. Przykładowo na biesiadach Radia Bercik spotkać można było popularny zespół Andy & Lucia z Wuppertalu.

Obecnie w sieci działa co najmniej 40 amatorskich rozgłośni śląskich oraz kilka regionalnych – Radio Piekary, Vanessa, Opole, Park FM i Silesia. Istnieje nawet specjalny serwis internetowy www.familok.info, na którym odnaleźć można bieżące informacje o istniejących i nowopowstałych rozgłośniach oraz zajrzeć do aktualnych statystyk.

– Dla mnie jest to możliwość powrotu do ojcowizny. Pochodzę z Rybnika i zawsze podkreślam, że jestem ze Śląska i tam jest mój Heimat – mówi Peter Katzmann, mieszkający w Hamburgu założyciel serwisu.

O przywiązaniu do Śląska, jako swojego Heimatu mówią 50-60-letni słuchacze. Teraz wracają do dawnych tradycji, proszą dzieci lub wnuków o zainstalowanie internetu i nauczenie obslugi komputera, aby mogłi posłuchać ślaskiego radia. Niektórzy z nich, kiedy uświadamiają sobie, że to wcale nie takie trudne, kupują mikrofon, udoskonalają sprzęt i sami w wieku 60 lat zaczynają prowadzić audycje, pośredniczą w przekazywaniu życzeń, przesyłają pozdrowienia kusiole i opowiadają śląskie kawały. Mówią często językiem łamanym, tzn, śląskim z domieszką niemieckiego i polskiego, ale dzięki temu stają się bliżsi słuchaczom, którzy taki samym jęzkiem władają.

Jest to zabawa dla wszystkich wyśmienita. Wciągają się w nią zarówno prezenterzy jak i słuchacze, którzy przesyłają przez Gadu-Gadu życzenia, które następnie prezenter odczytuje. Dzwonią później do krewnych, znajomych i mówią: Helga, włączej wartko kompiuter na nasze radyjko, bo terozki Willi bydzie przekozywoł życzynia dlo Twoigo starego.

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.