|
IGNIS woła o pomocCzy zasłużona placówka podzieli los wielu innych?Europejskie Centrum Kultury Ignis nieprzerwanie od ponad 26 lat służy idei wielokulturowej integracji mieszkańców Köln i całej Nadrenii-Północnej Westfalii. W tej położonej w pobliżu Renu, obrośniętej bluszczem willi, każdego miesiąca odbywa się prawie 20 imprez: od tradycyjnych niedzielnych spotkań z jazzem, przez projekcje filmów, wystawy, spotkania filozofów, cudzoziemskich kobiet, młodych 50-latków, a nawet homoseksualistów z Europy Wschodniej, aż do wieczorków muzyczno-literackich czy degustacji potraw wschodnioeuropejskiej kuchni. W Ignis koncertowali najznakomitsi muzycy ze wschodniej Europy z Czesławem Niemenem czy Żanną Biczewską na czele. Regularnie również przyjmuje tutaj prawnik, który bezpłatnie pomaga starym i nowym imigrantom poruszać się w gąszczu niemieckich przepisów. Kameralne i gustownie urządzone wnętrze, gęsto ustawione stoliki, świece, kwiaty, ogród... – wszystko to sprzyja wzajemnemu poznawaniu się i integracji przybywających na imprezy gości. Przychodzą tutaj Polacy, Bułgarzy, Rosjanie, Węgrzy, Rumuni, Litwini, Łotysze, Estończycy, Ukraińcy, Białorusini, Czesi, Słowacy, Romowie, obywatele byłej Jugosławii oraz oczywiście liczni Niemcy. Na wspólnych dyskusjach o religii spotykają się chrześcijanie, żydzi i muzułmanie.
Ignis powołała do życia w 1984 roku Liliana Andrzejewska, emigrantka z 1968 roku. Urodzona w Kirgizji, dzieciństwo spędziła w Polsce, maturę zdała w Grecji, studiowała zaś w Paryżu. Wielokulturowość ma więc we krwi. Pierwszy adresW latach 80. schronienie w Niemczech znalazło wielu działaczy opozycyjnych z krajów bloku komunistycznego. Przyjeżdżało także coraz więcej przesiedleńców oraz tych, którzy po prostu szukali lepszego bytu i warunków do realizacji marzeń np. o zagranicznych podróżach. Wielu z nich nie potrafiło się jednak w Niemczech odnaleźć.
W Polsce zaangażowani politycznie i społecznie, tutaj zdani na łaskę pracownika socjalnego. Nie znali języka ani przepisów niemieckich. Dla nich Andrzejewska postanowiła stworzyć Ignis, zabiegała o lokal i fundusze. Wielu jednak z niedowierzaniem obserwowało jej starania, a o upadku komunizmu, żelaznej kurtyny i otwarciu granic nikomu nawet się wówczas nie śniło. Wyszukała dom przy nadreńskiej Elsa-Brandström-Strasse, który przy społecznej i bezinteresownej pomocy został wyremontowany przez architektów, konserwatorów, rzemieślników z różnych krajów oraz przy wsparciu firm budowlanych z Köln. Ośrodek nazwała łacińskim słowem „Ignis”, co znaczy „płomień”. „Płomień może coś ogarnąć i stopić w jedność, w przenośnym sensie może również ułatwić porozumienie narodów” – tak Liliana Andrzejewska tłumaczy wybór nazwy. Ogień ten pomagał wielu imigrantom w Niemczech przetrwać trudne chwile. Ignis był dla nich prawdziwą Mekką. Andrzejewska do swoich idei przekonała m.in. byłego sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Klausa Schütza, czy księżniczkę Irinę zu Sayn- Wittgenstein, uznaną w roku 1995 Europejką Roku. W latach 90. do grona członków Ignisa dołączyli ambasadorowie Polski, Czech i Węgier oraz m.in. Władysław Bartoszewski i Mirosław Chojecki. Finansowo placówka utrzymywała się dzięki datkom członków powołanego stowarzyszenia Ignis, dotacjom niemieckich instytucji rządowych oraz różnych fundacji i sponsorów, a także własnym wypracowanym środkom. Upadek komunizmu, przemiany gospodarcze i kulturowe w latach 90. spowodowały, że akcent polityczny stracił na znaczeniu. Ignis przystosował się do nowych warunków i jeszcze bardziej postawił na wielokulturowość. Zyskał w ten sposób wielu nowych sympatyków.
Jednak nad Ignisem od pewnego czasu zbierają się czarne chmury. Z finansowaniem placówki nigdy nie było dobrze, ale ostatnio Liliana Andrzejewska, szefowa od 26 lat, ogłosiła, że pieniędzy na działalność wystarczy do końca października, później placówkę zamyka. Brakuje 10 tysięcy euro na najważniejsze wydatki, w tym na czynsz, który pochłania najwięcej kosztów. Ignis ma jednak mnóstwo przyjaciół, których spontaniczne działania być może ocalą cenną dla środowiska placówkę. 4 lipca odbyło się zebranie kilkudziesięciu osób, którzy powołali do życia inicjatywę obywatelską „Ratujcie IGNIS” („Rettet IGNIS”) na rzecz zachowania tego wspaniałego obiektu z jego niepowtarzalną atmosferą. Na początek puścili między sobąw obieg kapelusz i zebrali 510 euro. Zobowiązali się do podjęcia wszelkich działań, zorganizowania kolejnych zbiórek, koncertów, podjęcia rozmów ze sponsorami oraz zaangażowania mediów. Spontaniczna, społeczna inicjatywa świadczy o tym, że Ignis jest potrzebny. Nie może podzielić losu zamkniętego na początku tego roku Polnisches Kulturzentrum „Polonica” w Berlinie, wystawionego na sprzedaż Domu Polskiego „Zgoda” w Recklinghausen, czy zamkniętego na cztery spusty Domu Polskiego w Bochum. Dla wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć Ignis, nawet niewielką symboliczną kwotą podajemy numer konta: IGNIS e.V., Commerzbank Köln, Konto 341 384 600 (BLZ 370 800 40) Tekst i zdjęcia:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|